Never Say Never Right ?

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Weszłam do swojego pokoju, a tam zobaczyłam Biebera siedzącego na moim łóżku z bukietem czerwonych róż.
Patrzyłam się na niego przez krótki czas, w jego oczach można było zobaczyć że żałuje. Ale zaraz się ocknęłam.
- Co ty tu robisz ? - zapytałam oschle.
- No wiesz, kiedy mamusia i tatuś się kochają i idą do łóżka t stąd jestem. - wyszczerzył się, a ja udałam że mnie to nie rozbawiło.
- Tak też żałuję że spłodzili takie coś jak ty. - zmierzyłam go wzrokiem opierając się o biurko.
- Ja cię chciałem przeprosić, ale od jakiegoś miesiąca wszyscy mi mówią że Selena mnie zdradza, sam tak myślałem no ale ona zawsze się wypierała. Ja naprawdę ją kochałem a ona mnie wykorzystała, do sławy. Dlatego to robię, żeby poczuć tą bliskość. Wiem że źle robiłem ruchając się z fankami, ale gdy po skończonym koncercie wracałem do domu i siadałem na łóżku czułem że nikogo nie mam że zostałem sam.
- Po co ty mi to mówisz ? - przerwałam mu.
- Bo chcę, żebyś wiedziała prawdę i nie spostrzegała mnie jako gościa myślącym o seksie.
- No dobra mów..
- Chciałem z nią zerwać każdego dnia, ale po prostu nie umiałem nie miałem na tyle odwagi. Ale wczoraj pojechałem do niej, i ją zobaczyłem i innego. To nie było miłe, patrzeć jak twoja dziewczyna jest w samym szlafroku a jakiś gościu lata w bokserkach po jej domu. Niby nie powinienem się tym przejmować, ale w końcu kochałem ją. - powiedział, a przez dłuższą chwilę nastała chwila ciszy. Nie mogłam uwierzyć, widać że się tym przejął ale chce trwać twardego. - Ja naprawdę przepraszam. - dodał, kładąc bukiet róż na moim łóżku. Te róże były naprawdę śliczne, już chciał wychodzić.
- Justin zaczekaj.. - powiedziałam, a chłopak się zatrzymał się odwrócił patrząc na mnie pytającym wzrokiem. - Przyjmuję przeprosiny, ale nie chodź już fankami do łóżka. Bo potem możesz mieć problemy, a wierzę że znajdziesz tą jedyną bo mało sławnych osób umie się przyznać do swojego błędu. - powiedziałam a w jego kąciki ust uniosły się do góry.
- Obiecuję teraz zrozumiałem że to było bez sensu. - uśmiechnął się.
* * * Brak podmiotu lirycznego * * *

Megan i Justin zaczęli z sobą rozmawiać, bez świadomości jak dobrze się z sobą dogadują i ile mają tematów.
- Śpiewasz czy coś ? - zapytał niepewnie Justin.
- Tak troszkę. - uśmiechnęła się subtelnie patrząc na chłopaka.
- No to zaśpiewaj mi coś. - poruszył charakterystycznie brwiami podając dziewczynie gitarę która stała obok biurka.
- Nie bo bez sensu. - stwierdziła brunetka.
- Nie gadaj tylko graj. - popędził się Bieber, a dziewczyna przez chwilę namysłu zaczęła grać piosenkę witch you. Śpiewała słowa piosenki z wielką pasją, a Justin przyglądał się jej zaciekawieniem, bardzo spodobał mu się głos Megan.
- Dziewczyno masz talent. - powiedział zafascynowany chłopak.
- Przy tobie ? Nie mam go. - pokazała mu język odkładając gitarę.
- Każdy ma talent, a ty go masz. - stwierdził uśmiechając się tajemniczo w stronę niebiesookiej. - Dobra ja muszę lecieć bo koncert mam. - dodał szybko i przymknął drzwi od pokoju dziewczyny.
* * * Oczami Megan * * *

Przez resztę dnia, spędziłam przed telewizorem. Aż po pewnym czasie znudził mi się i poszłam do swojego pokoju. Uklękłam przed szafą, i wyciągnęłam z niej pudełko z napisem "Michael". Łza mi się w oku zakręciła, obiecywałam sobie że już nigdy nie powrócę do tamtych dni, chwil. Razem z pudełkiem usiadłam na łóżku i je otworzyłam, na samym wierzchu zobaczyłam nasze wspólne zdjęcie, byłam wtedy taka szczęśliwa mimo że miałam tyle problemów. Ale on mnie zostawił tak po prostu zostawił. On wciągnął mnie w narkotyki , picie i fajki ja wciągnęłam w to Nicolę, kłóciłam się wtedy z matką. Ale on zginął w wypadku samochodowym zostawił, mnie samą z tymi wszystkimi problemami. Ale moja matka, mimo że tyle miałam z nią kłótni pomogła mi zapisała mnie na odwyk. Zawsze będę jej za to wdzięczna. Zdjęcie odłożyłam na bok, a łzy które spływały mi po policzkach wytarłam łzy kciukiem. Głębiej znalazłam jego zdjęcie był buntownikiem ale zawsze umiał pomóc i doradzić. Przyłożyłam zdjęcie do swojego serca, teraz poczułam jak mi go brakuje. Po chwili zdjęcie odłożyłam, a znalazłam swój stary pamiętnik. I zaczęłam czytać.
28.10.10
Tak, ale było zajebiście na tej imprezie prawie nic nie pamiętam, ale czułam że żyję!.

Przewróciłam parę kartek.
07.11.10.
Uderzyłam ją! Za bardzo mnie wkurwiła, chciała żebym się z nim nie spotykała! Nienawidzę jej!

Nie mogę już czytać, schowałam wszystko do pudełka i ponownie włożyłam je do głębi szafy. Czułam że łzy lecą mi po policzkach, nie mogłam tego opanować. Weszłam do łazienki i wzięłam orzeźwiający prysznic który od razu mnie uspokoił, po prysznicu się ubrałam i zeszłam na dół iż moja matka przyszła, jak weszłam do kuchni właśnie wypakowała zakupy.
- Megan posłuchaj, przez jakiś czas będziesz mieszkać albo u cioci Mandy albo z Pattie. - powiedziała unikając mojego wzroku.
- Czemu ? - zapytałam siadając na blacie.
- Dostałam awans, i jadę na pół roku na Florydę.
- Jak to na Florydę ? - zapytałam drżącym głosem nie mogąc w to uwierzyć.
- Przepraszam. - wyszeptała a ja ją bez słowa przytuliłam, cieszyłam się że dostała awans pamiętam jak na niego pracowała, ale było mi smutno że nie będzie jej obok mnie.
- Kiedy wyjeżdżasz ?
- Jutro z samego rana. - powiedziała drżącym głosem, usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi. Poszłam otworzyć i zobaczyłam Justina z jego uśmieszkiem.
- Co powiesz na spacer ? - zapytał unosząc swoją brew do góry.
- Pewnie. - posłałam mu uśmiech i rzuciłam krótkie "wychodzę" i weszliśmy do jego czarnego range rovera.
Zatrzymaliśmy się przy plaży, ale nigdy wcześniej na niej nie byłam. Wysiedliśmy, i weszliśmy na nią a rozmowa jak zwykle nam się kleiła. Nagle zobaczyłam mały domek z drewna, a przed nim rozłożony koc z przekąskami, i były świece ułożone w kształcie serce. Fale oceanu uderzały o brzeg wody, a gwiazdy na niebie były.
- Podoba się ? - zapytał mnie Justin.
- Pewnie, sam to wszystko zrobiłeś ? - zapytałam się go siadając na kocu a chłopak obok mnie.
- No tak, wiesz jestem po koncercie i chciałem zapomnieć o życiu pełnym paparazzi i piszczących fanek mam nadzieję że przy tobie to możliwie.
- No raczej tak, bo postrzegam cię jako normalnego chłopaka a nie, sławnego gwiazdora. - stwierdziłam a brunet się zaśmiał.
Rozmowa jak zwykle się nam kleiła a tematów nie było końca. Czuję się, przy nim taka bezpieczna wiem że nawet świat się zacznie walić a mi się nic nie stanie, również się czuję jakbym znała go od dziecka że wczorajsza sytuacja nie miała miejsca.
Nagle zza pleców Bieber wyjął gitarę i zaczął śpiewać piosenkę never let you go. Dzisiaj mu powiedziałam że to moja ulubiona jego piosenka. W końcu przyłączyłam się do niego.
It's like an angel come by and took me to haven. Like you took me to haven boy. Cause when i stare in your eyes it coludn't be better. I don't want you to go ooh no soo.
Dalej śpiewał już sam, a ja przymknęłam powieki oczy i rozkoszowałam się głosem chłopaka i falami uderzającymi o brzeg morza.
- Ślicznie śpiewasz wiesz ? - zapytał odkładając gitarę.
- Dzięki choć to nie jest prawda. - uśmiechnęłam się i on również.
- I zgadzam się.
- Na co ?
- Żeby zaśpiewać, piosenkę na urodzinach twojej przyjaciółki. - powiedział a ja jebłam smaja na gębie i się na niego rzuciłam i go przytuliłam.
- Dzięki, ratujesz mi życie. - zaśmiałam się i on również.
- Słyszałem że twoja matka wyjeżdża na pół roku. - zaczął nieśmiało.
- Tak, mam do wyboru albo mieszkać u Ciebie albo u Gomez. - westchnęłam kładąc się na kocu.
- Kogo wybierasz ? - zapytał się kładąc się obok mnie.
- Nie wiem, nie chcę na codzień oglądać ryja Gomez.
- No chodź do mnie. - powiedział akcentując każde słowo.
- Serio mogłabym ? - spojrzałam na niego.
- Pewnie, jesteś zawsze mile widzania. - zaśmiał się i ja również. Wyjęłam iphona z kieszeni i zobaczyłam że trzecia nad ranem, przecież nie dawno była 21.
- Justin mógłbyś mnie odwieść ? - zapytałam nieśmiało.
- Spoko. - podniósł się i pomógł mi się podnieść.
cdn.

~ ~ ~

Mam nadzieję że wam się podoba,i dziękuję za 9 komentarzy pod poprzednim rozdziałem :*
Tagi: 4
24.02.2012 o godz. 15:55
* * * Oczami Justina * * *

Przebudziłem się o dziesiątej, a obok mnie nie było Gomez. Może to i lepiej.. tak i tak ją ciągle zdradzam po koncertach. Ale ta jej kuzynka, no Megan jak taka inna. I nie wiem o co chodziło jej z tym tekstem, może ona wie ? I jej powie ? Nie przecież one się nie lubią. Zsunąłem się z łóżka i poszedłem do łazienki w której wziąłem szybki prysznic i się ubrałem i ogólnie ogarnąłem. Gdy zszedłem na dół zobaczyłem Pattie, gotującą.
- Co tak pachnie ? - zapytałem opierając się o framugę drzwi.
- Dzisiaj, przychodzi do nas na obiad moja przyjaciółka z dzieciństwa ma córkę o rok młodszą od Ciebie, chyba nazywa się Megan. - powiedziała z uśmiechem na twarzy.
- Suuuper, ja idę do Seleny. - powiedziałem.
- Przyjdź na 14. - krzyknęła gdy ubierałem buty. Wsiadłem do swojego czarnego range rovera i pojechałem pod dom Seleny. Nie wiem po co do niej jadę, skoro mogę se iść do innej. Zatrzymałem się na podjeździe i wyszedłem z samochodu. Szedłem wąską dróżka a wokół niej był zaśnieżony trawnik. Moja dłoń zmieniła się w pięść która zapukała do drzwi które po dłuższej chwili otworzyła mi Selena, w szlafroku ? What the fuck ?
- Justin ? - zapytała niedowierzając.
- Tak, nie wiedziałem że kurwa duchem jestem. - powiedziałem oschle.
- Ja, biorę prysznic i dla tego jestem w szlafroku. - tłumaczyła się ale na marne bo jej kochanek wyszedł pół nagi.
- Ta ale widać że nie sama. - prychnąłem a ona się odwróciła.
- Ale to nie tak jak myślisz..
- Dobra zamknij japę, jesteś głupią szmatą która mnie ciągle wykorzystywała. - wsiadłem do samochodu, i zacząłem jeździć po ulicach Los Angeles, dziwne że się tym nie przyjąłem.
* * * Oczami Megan * * *

Obudziłam się o 11.
Co ja do cholery tak późno wstaję ? A mogłam pospać, te trzy godzinki bym nie musiała iść na ten jebany obiadek do Biebera.
Poszłam do łazienki, w której jak na co dzień wzięłam szybki prysznic i się ubrałam, zrobiłam lekki makijaż a włosy związałam w niesfornego kucyka, jeśli można tak to tak w ogóle nazwyać kucykiem. Zeszłam na dół po schodach, i zobaczyłam moją matkę siedzącą przy tv. Pokłóciłam się z nią wczoraj, ale i tak nie zmieniła zdania muszę z nią iść. Bez słowa usiadłam obok niej.
- Jesteś na mnie zła ? - zapytała się mnie.
- Nie, ale dobrze wiesz że go nie lubię a każesz mi chodzić na jakiś obiadki nie obiadki.
- Wiem.. ale po prostu Pattie, mówi że Justin się strasznie zmienił i przed wczoraj po tej z tobą rozmowie przyszedł jakiś inny..
- I wymyślicie że go zmienię ? - patrzyłam się na nią jak na idiotkę.
- No tak.. - zestresowała się, bawiąc się nerwowo kocem.
- Spoko, dzięki że tak uważasz i w ogóle ale jednak nie nie znam go nawet go poznać nie chcę. Idę na tej obiad, dla Ciebie. - powiedziałam iż wiedziałam że mamie zależy na odbudowaniu relacji z starą przyjaciółką a to że Bieber się zmienił to tylko pretekst.
- Dziękuję. - przytuliła mnie.
Jeszcze z nią chwilę pogadałam i poszłam do swojego pokoju. Przelotnie spojrzałam na kalendarz który wisiał na ścianie obok szafy. Na za pięć dni jest 27 luty, zaraz zaraz który ? Przecież wtedy są urodziny, Nicoli. O kurwa co ja jej dam ? Te urodziny jej będą wyjątkowe i nawet wiem jak to sprawić.
- Megan ! - krzyknęła moja matka z dołu. - Idziemy. - dodała po chwili. Nie chętnie wzięłam swojego iphona do ręki, i zeszłam na dół po schodach.
Po jakiś pięciu minutach byłyśmy pod jego domem, no niezły jest. Nawet nie wiedziałam że za ledwie parę domów dalej mieszka odemnie Bieber ale to się wytnie. Weszłam na dróżkę która kierowała do wielkich drzwi, na trawie był śnieg no dziwne jakby go nie było. Drzwi nam otworzyła kobieta po 30p-stce, zapewnie matka Biebera. Weszłam do środka i bardziej mnie wktało niż zobaczyłam dom z zewnątrz bo w wenątrz był bardziej zniewalający.
- Megan, zaraz przyjdzie mój syn. - powiedziała Pattie z uśmiechem na ustach. Ja nic nie odpowiedziałam tylko posłałam jej uśmiech. Usiadłam przy wielkim stole, w ich jadalni. Grzebałam widelcem w ziemniakach, nie byłam jakoś głodna.
- Nie smakuje Ci ? - zapytała się Pattie.
- Jest dobre, ale jakoś nie jestem głodna. - powiedziałam a z korytarzu było słychać że ktoś wszedł. Po chwili do jadalni wszedł Bieber, patrzył raz na mnie raz na Pattie.
- O Justin jesteś, może coś zjesz ? - spytała się go jego matka, kurna co ona ma z tym jedzeniem ?
- Nie jestem głodny. - powiedział.
- To idźcie do twojego pokoju. - już chciałam zaprotestować, ale moja matka kopła mnie w kostkę. Podniosłam się z siedzenia i weszłam po kręconych schodach, na piętrze wysiały na ścianach różne obrazy i zdjęcie jak był mały. Był słodki, trzeba mu to przyznać. Weszłam do jego pokoju, i usiadłam na jego wielkim łóżku a on oparł się o biurko przyglądając mi się.
- Słuchaj mam sprawę. - powiedziałam przerywając ciszę, bo sobie przypomniałam o urodzinach Nicoli.
- Wal. - powiedział.
- Bo wiesz, za pięć dni są urodziny mojej przyjaciółki a ona jest twoją wieeelką fanką i chciałabym żeby jej urodziny były wyjątkowe więc może mógłbyś przyjść i zaśpiewać jakąś jedną piosenkę ? - zapytałam na jednym wdechu.
- Dobra ale pod jednym warunkiem. - powiedział uśmiechając się łobuzersko.
- Jakim ? - zapytałam.
- Prześpij się ze mną. - poruszył charakterystycznie brwiami, a ja myślałam że się przesłyszałam.
- Że co ? Co ty mnie masz za jakąś dziwkę ?! Wiesz dziękuję, Ci bardzo ale sama sobie poradzę. - prychnęłam i wybiegłam z jego pokoju a potem z domu. Co za debil nie jestem jakąś dziwką żeby dać mu dupy, no ale przepadł prezent na urodziny dla Nicoli..
Następny dzień.
Przebudziłam się o 10.
Pół nocy myślałam co mogłabym dać, Nicoli na urodziny ale nic mi nie przyszło do głowy. Tak chciałam żeby te urodziny były wyjątkowe ale to tylko palant myślący o seksie.
Zsunęłam się z łóżka, i podeszłam do szafy z zamiarem wybrania ciuchów, dziesięciu minutach wybrałam ciuchy i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, a ciepłe krople wody rozbudziły mnie. Po skończonym prysznicu ubrałam się w wybrane ciuchy , zrobiłam lekki makijaż i włosy wysuszyłam a potem wyprostowałam.
Weszłam do swojego pokoju, a tam zobaczyłam Biebera siedzącego na moim łóżku z bukietem czerwonych róż..
cdn.

~ ~ ~

Jest mi przykro, że tylko 5 komentarzy jest pod poprzednim rozdziałem -.-
Nie opłaca mi się pisać tego dla samej siebie.
Tagi: 3
21.02.2012 o godz. 23:44
Obudziłam się o 10.
Wstałam z łóżka, i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, a ciepłe krople wody mnie rozbudziły. Umyłam ciało, płynem kokosowym. Po skończonym prysznicu ubrałam się, zrobiłam lekki makijaż i włosy spięłam w niesfornego kucyka. Wzięłam bilet, na koncert i telefon. Gdy wychodziłam z domu rzuciłam krótkie "wychodzę" i wyszłam z domu. Cieszę się że mogę coś zrobić dla Nicoli, ona jest jego fanką odkąd usłyszała jego cover wait for you. Mi się podoba oryginalna wersja utworu. Doszłam do domu, mojej przyjaciółki i zobaczyłam ją jak odgarnia śnieg z dróżki. Gdy mnie zobaczyła łopatę rzuciła na bok, co mnie rozśmieszyło.
- Mam dla ciebie dobrą wiadomość. - powiedziałam trzymając za plecami bilet.
- Justin zerwał wczoraj z Seleną ? - zapytała.
- Nie, ale coś lepszego. Idziemy na jego koncert. - powiedziałam a jej prawie oczy wyszły.
- Ta ciekawe skąd weźmiemy bilety. - westchnęła, a ja zza pleców wyjęłam bilet i jej go dałam. Ona zaczęła piszczeć , tańczyć latać po podwórku aż jej matka wybiegła z domu.
- Nicole ! Co tu się dzieje ? - zapytała stojąc w drzwiach.
- Idę na koncert Justina ! - krzyknęła.
- To się cieszę, ale nie krzycz tak. - powiedziała wracając do domu. Przyjaciółka do mnie podbiegła i mnie mocno do siebie przytuliła
- Dziękuję, jesteś najlepsza.
- Oj, dziękuje. - zaśmiałyśmy się.
- A na którą on jest ? - zapytała się mnie.
- Na 17. - powiedziałam.
- A jest 14.
- Jeszcze trzy godziny, chodź na miasto. - pociągnęłam ją za rękaw i chodziłyśmy po mieście z dobre dwie godziny. Ona cały czas, mi gadała o tym koncercie, myślałam że szału dostanę ale cieszę że jest szczęśliwa. Weszłam do domu, kierując w stronę łazienki. Wzięłam szybki prysznic i się ubrałam. Zrobiłam lekki makijaż, a włosy rozpuściłam i wyprostowałam. Gdy wyszłam z łazienki na łóżku zobaczyłam Nicolę siedzącą na łóżku w fioletowej bluzce z ryjem Biebera , w czarnych rurach i jakimś plakatem.
- Gotowa ? - zapytałam.
- Pewnie, chyba będę Ci dziękować do końca mojego życia. - przytuliła mnie jeszcze raz.
- Spooko, to tylko koncert. - powiedziałam.
- Ja jeszcze, pójdę się poprawiać. - stwierdziła wchodząc do łazienki. Zeszłam na dół gdzie była moja matka.
- Megan wszyscy wiedzą, że go nie lubisz to po co idziesz na ten koncert ? - zapytała mnie rodzicielka.
- Żeby zrobić przyjemność Nicole, wiem ile dla niej znaczył ten koncert odkąd się dowiedziała że gra tutaj koncert. - powiedziałam a po schodach zeszła szczęśliwa Nicole, gdy ona była szczęśliwa to i ja też.
- Zdzwonię do Ciebie, gdy koncert się skończy. - krzyknęłam gdy wychodziłam z domu. Przez całą drogę, nadawała tylko o nim. Już mi się rzygać chciało, ale na szczęście doszłyśmy. W pierwszym rzędzie nie były zajęte jakieś, miejsca więc my sobie je zajęłyśmy. Po chwili światła zgasły, a na sali były cisza. Dym pojawił się na scenie, i poleciały pierwsze dźwięki piosenki love me. Gdy świtała pojawiły się na scenie, i był tam on. Wszystkie dziewczyny na sali, zaczęły piszczeć niektóre płakać. Nawet Nicole, coś krzyczała, ale nie słyszałam jej. Rozumiem jakby tu był Eminem albo Lil Wayne ale on ? Błagam. Było parę piosenek, aż była piosenka one less lonely girl. Nicole mi mówiła że to najbardziej oczekiwany moment na koncercie Justina. Zaprasza fankę, na scenę miałam nadzieję że wybrał by ją. Ale nie wybrał jakąś laskę. Zaczęła mnie boleć, głowa od tych pisków , i melodii bo genialna ja stała przy głośnikach. Nagle pojawiła się, ciemność przed moimi oczami.
Obudziłam się w jakimś pomieszczeniu, usiadłam na kanapie na której leżałam ale zaraz tego pożałowałam bo zaczęła strasznie boleć mnie głowa. Gdzie ja do cholery jasnej jestem ? Zaczęłam się rozglądać, i stwierdziłam że za kulisami. Lepiej żeby Nicole się nie dowiedziała. Przechodzili tędy jacyś ludzie którzy mieli mnie w dupie. Nagle z sceny wyszedł Bieber z jakąś brunetką. Poszli w kierunku kibla męskiego ? Ciekawe po co. Oczywiście moja ciekawość nie zna granic, a ponoć ciekawość to droga do piekła. Podniosłam się z kanapy, i weszłam do pomieszczenia do którego weszli oni. Przyłożyłam ucho do drzwi i usłyszałam jęki ? Nieźle.. czyli on zdradza Gomez ? Nie spoko ja nic nie mówię choć ona nie lepsza. Usłyszałam gdy wychodzą, szybko wróciłam na swoje stare miejsce. I tak jak myślałam wyszli oni, podniecona laska i zdyszany Bieber. Ta dziewczyna gdzieś wyszła, a on usiadł koło mnie.
- Więc wiesz co ci się stało ? - zapytał drapiąc się po głowie.
- Niezupełnie. Ale gdybyś chciał grać, w filmie erotycznym nadasz się w sto procentach. - powiedziałam a jego mina była bezcenna. Wstałam z kanapy i wyszłam z tych zza kulisów. Przy wyjściu znalazłam zapłakaną Nicolę, szybko do niej podbiegłam.
- Ej co się stało ? - zapytałam przytulając ją do siebie.
- Ten koncert był świetny, ale szkoda że nie wybrali mnie jako dziewczyny z piosenki. Wiesz co słyszałam ? Że jakaś dziewczyna była zza kulisami bez wejściówek ! Jakaś suka. - oburzyła się. Dobrze że nie wie że to byłam ja. - A gdzie ty byłaś cały koncert ?
- Źle się poczułam i wyszłam na chwilę. Chodź mama już na nas czeka. - pociągnęłam ją za rękę, zmieniając temat. Po chwili znalazłyśmy samochód mojej matki i do niego wsiadłyśmy.
- I jak było na koncercie ? - zapytała, a Nicol zaczęła jej wszystko opowiadać, ja wolałam milczeć. Po chwili byłam już w domu.
- Megan słuchaj. - zaczęła moja matka.
- Co ? - zapytałam.
- Jutro idziemy na obiad do matki Biebera. - powiedziała gdy wychodziłam z samochodu, zaraz zraz co ? Walnęłam się głową o dach samochodu.
- Że co ? Miałaś na myśli siebie prawda ? - zapytałam z niedowierzaniem i trzymając się się za głowę jednocześnie.
- Nie idziesz ze mną koniec tematu ! - krzyknęła, a ja zezłoszczona poszłam do domu.
* Jutrzejszy dzień, Megan nie będzie należał do najlepszych..

~ ~ ~

Mam nadzieję że się podoba, w prawdzie mówiąc nie ma tam za dużo Justina ale obiecuję że w następnym będzie go więcej :3. I dziękuję za 6 komentarzy pod poprzednim rozdziałem kochanie jesteście <3
#muchlove .
Tagi: 2
20.02.2012 o godz. 20:36
Przebudziłam się przez dziewiątą. Na szczęście są ferie i nie muszę wcześnie wstawać. Wstałam z łóżka i ruszyłam do łazienki w której odbyłam poranną toaletę. Zeszłam na dół po kręconych schodach z kuchni już było czuć zapach jajecznicy którą robi matka. Mieszkam tylko z nią, ojciec nas zostawił dwa lata temu i poślubił jakąś babę no i mają dziecko czyli ja mam rodzeństwo ale nie interesuje mnie to, to jest mały chłopczyk ma na imię Gregor jakie imię mu wybrali noł koment.
- Megan, dzisiaj idziemy na kolację cioci Mandy. - powiedziała matka.
- Ja nie idę. - powiedziałam. - Nie mam ochoty oglądać ryja Seleny.
- Proszę cię. Tam będzie ten jej chłopak jak mu tam ? - zapytała.
- Justin ? - zapytałam.
- No właśnie on, może załapiecie jakiś kontakt. n podała mi tosty i ciepłą herbatę.
- Ta pewnie jest tak samo plastikowy jak i ona. - prychnęłam, przeżuwając kawałek tosta którego zaraz popiłam herbatę.
- Nie oceniaj ludzi po okładce. - nic nie odpowiedziałam.
- Wychodzę. - powiadomiłam rodzicielkę zakładając buty.
- Wróć na siódmą. - krzyknęła matka gdy ubierałam kurtkę. Wyszłam z domu wybierając numer do Nicoli, która po paru sygnałach odebrała.
- Halo ? - odebrała zaspanym głosem.
- Ty jeszcze śpisz ? - zdziwiłam się.
- Jak widać - powiedziała z lekką chrypką - Dziewczyno jest 9:30 !
- Serio? Dobra nie ważne, ubieraj się idę do Ciebie. -rozłączyłam się. Dziwne bo zawsze ona jest rannym ptaszkiem a nie ja, może się pozmieniało nie wiem. Znalazłam się pod jej domem, zapukałam do środka i otworzył mi jej brat - Jaxon. On jest taki uroczy, a ona mówi że to mały diabeł.
- Nicole śpi. - powiedział wpuszczając mnie do środka. Bez słowa ruszyłam w kierunku pokoju mojej przyjaciółki, w której co zobaczyłam ? Śpiąca w najlepsze Nicole. Usiadłam na brzegu łóżka, nachyliłam się nad jej ucho.
- Wstawaj ! - krzyknęłam jej do ucha, a ta się tak przestraszyła że aż spadła z łóżka ja natomiast wybuchłam śmiechem.
- Mówiłam Ci że śpię. - powiedziała z lekką chrypką, podnosząc się z ziemi. Poszła do łazienki a po 20 minutach wyszła, normalnie ile można siedzieć w tej łazience ?. Gdy wyszła to od razu wyszłyśmy na dwór i zaczęłyśmy chodzić po ulicach LA.
- Ej mam pomysł, dawaj śpij u mnie i zrobimy seans filmy.
- Nie mogę. - mruknęłam pod nosem.
- Czemu ? - zapytała zdziwiona.
- Muszę iść na kolację do Seleny a dodatkowo ma być tam Bieber, który jest tak samo plastikowy jak i ona. - stwierdziłam.
- On jest inny. - oburzyła się.
- Tak wmawiaj sobie. - zaśmiałam się, i nagle wpadłam na kogoś, szybko się podniosłam i zobaczyłam ryj Bieber'a a co gorsza Gomez.
- Uważaj jak chodzisz. - mruknęła moja kuzynka.
- Japa psie. - powiedziałam otrzepując się a Bieber nadal leżał i się patrzył.
- To wy się znacie ? - zapytał zszkowony.
- Jak widać. Oto ta twoja piękność to moja kuzynka - ostatnie słowa powiedziałam z obrzydzeniem, kątem oka spojrzałam na moją przyjaciółkę która była wniebowzięta.
- Cze..cześć mogę autograf i zdjęcie ? - zapytała w miarę spokojnie, bardziej sobie wyobrażałam że zacznie skakać , piszczeć chuj wie co jeszcze.
- Pewnie. - wyjął z spodni długopis i podpisał się na kartce, potem Nicol wyjęła telefon i go mi podała, on objął ją jedną ręką w pasie i ona go również a ja zrobiłam im zdjęcie. Po chwili odeszłyśmy.
- Mam autograf Justina Biebera ! - powiedziała szczęśliwa chyba jeszcze nigdy jej takiej nie widziałam.
- To tylko autograf uspokój się.
Przez cały dzień z Nicolą chodziłam po Loa Angeles, było fajnie a ta się cały czas jarała że spotkała Justina Biebera. Nie rozumiałam jej, ale zrozum jego fankę. Wpadłam do domu gdyż była godzina 18:30. Pobiegłam do łazienki w której wzięłam szybki prysznic i się przebrałam. Zrobiłam lekki makijaż i popryskałam migiełką perfum. Wzięłam telefon i gumy, schodząc po schodach gdzie czekała już moja matka.
- Mogłaś się ubrać ładniej, ale nic nie mówię. - powiedziała, nic nie odpowiedziałam gdyż nie chciałam się z nią pokłócić. Wsiadłam do samochodu który po chwili ruszył.
- Muszę tam jechać ? - zapytałam opierając głowę o szybę.
- Tak, wiesz że od Seleny możesz się wiele nauczyć.
- Ta ciekawe czego, dawania dup ? - prychnęłam.
- Megan ! - krzyknęła.
- No co ? Mówię prawdę. - powiedziałam, a ona nic nie odpowiedziała gdyż już byłyśmy na miejscu. Wysiadłam z samochodu i stanęłam przed domem gdy widzę ten dom to rzygać mi się chce. Matka pociągnęła mnie za rękę i weszliśmy przez wielką bramę, która prowadziła do domu. Po chwili ujawniła się ciotka Mandy, oczywiście musiała mnie przytulić , wycałować ble. Gdy zobaczyłam parkę rzuciłam im krótkie "cześć" i poszłam dalej. Usiadłam przy wielkim stole, a prze mną Bieber. Przez całą kolację matka z ciotką zawzięcie o czymś dyskutowały, Justin i Selena chyba się pokłócili, oj bo Bieber nie chciał się ruchać ? Och jak mi przykro. Po chwili Selena wstała od stołu, i powiedziała że wchodzi.
- Justin, idź z Megan do pokoju Seleny. - poleciła ciotka a ja z grymasem na twarzy poszłam do jej pokoju który o dziwo nie był różowy. Usiadłam na jej łóżku a on obok mnie.
- Justin jestem a ty ? - odezwał się.
- Megan.
- Twoja przyjaciółka jest moją fanką ? - zapytał.
- Jak widać, to tak. Czasem nie mogę z nią wytrzymać.
- Jutro gram koncert jak chcesz to razem z tą przyjaciółką możecie przyjść. - powiedział, już miałam powiedzieć "nie" ale przypomniało mi się jak mówiła że marzy żeby pójść na jego koncert.
- Spoko możesz dać. - uśmiechnęłam się a Bieber wyciągnął dwa bilety i mi je podał.
Przez dwie z nim gadałam o wszystkim i o niczym, mam z nim bardzo dużo tematów i okazał się być w ogóle inny od mojej kuzynki. Ale czy aby na pewno ? Czy to tylko pierwsze, wrażenie ? Dowiem się jutro..

~ ~ ~

Mam nadzieję że się podoba, porszę o szczerze opinie w komentarzach <3
Tagi: 1
19.02.2012 o godz. 10:07
Megan White - Ma 16 lat i mieszka w Los Angeles. Jest kuzynką Seleny Gomez, ale nie przepada za nią. Jest szaloną , zabawną , lubiącą się wygłupiać dziewczyną. Ogólnie to jest miła ale umie walczyć o swoje i o swoich bliskich. Lubi jeździć na bmx , pośpiewać i pograć na gitarze. Jej najlepsza przyjaciółka to Nicole.
1 2.

Justin Bieber. - Ma 17 lat. Mieszka w Los Angeles i jest w związku Seleną Gomez, ale powoli ma jej dość. Jest zabawny , wesoły , pełny życia i wyluzowany. Uwielbia się wygłupiać z przyjaciółmi i jeździć na desce czy bmx.
1 , 2.

Selena Gomez. - Ma 19 lat, mieszka w Los Angeles. Jest w związku Justinem, ale powoli on zaczyna jej się nudzić. Jest kuzynką Megan, ale jej nie lubi. Jest wredna i pewna siebie.
1.

Nicole Smith. - Ma 16 lat. Mieszka w mieście aniołów, od dziecka przyjaźni się z Megan. Jest fanką Justina Biebera. Jest miła , zabawna , szalona i uwielbia jeździć na bmx.
1.

Tagi: postacie
18.02.2012 o godz. 18:42